Przymitniki chora i chorsza mam już za sobą, obecnie jestem w trzecim stopniu, czwarty dodatkowy zostawiam sobie na daleką przyszłość, ale kto tam wie. W takim tempie mogę sie wszystkiego spodziewać. Mija tydzień, jak walczyłam z bólem gardła, teraz mam infekcję ogólnoustrojową i jest coraz gorzej. Przepraszam, na razie mnie tu nie będzie, bo zwyczajnie nie mam na nic siły.
Pozdrawiam was czule, siąpając nosem w koszulę.
Cherris
czwartek, 8 grudnia 2011
niedziela, 20 listopada 2011
Świąteczne aniołki z masy solnej.
Święta idą wielkimi krokami i tak za tydzień już początek adwentu. Kurde, przecież ja niedawno lepiłam barany wielkanocne, a tu bach! Boże Narodzenie. Tak patrzę na Waszych blogach prawie już śnieg pada, a jak się dobrze przysłuchać, to kolędy gdzieś tam między pracami już grają, a u mnie co? Wiadro i wiatr hula. Zatem wzięłam tyłek do roboty i wymodziłam pierwsze świąteczne aniołki. Są bardzo proste do zrobienia, potrzebna jest masa solna, dwie foremki do ciastek (serce i dzwonek) i wyciskacz do czosnku. Aniołki są nieduże, lekkie i bardzo urokliwe. Zatem, przed Państwem aniołkowa straż przednia:
sobota, 19 listopada 2011
Broszka z zamków.
Moja kochana Pałeczka, czyli Paulina, od jakiegoś czasu robi broszki z suwaków. Broszki są prześliczne i na wszelkie ochy i achy zasługują jak najbardziej. Są ślimaczki, kwiatki i inne cuda wianki. Ja sama nigdy nie robiłam nic z suwaków, oprócz tego, że kilka notorycznie psułam.
Pewnego jesiennego wieczoru zaszłam na herbatę do innej dobrej koleżanki i obmyśliłyśmy szczwany plan. Pałeczka bawi się na weselu, więc nam nie pokaże jak te broszki się robi, ale od czego jest wyobraźnia, nitka z igłą oraz klej grzany? W ten oto sposób powstała poniższa broszka. Proszę o wyrozumiałość, bo raz że pierwsza, dwa że robiona podczas intensywnych pogaduch.
![]() |
| Broszka zrobiona z suwaków. |
Pozdrawiam weekendowo
- Cherris
czwartek, 17 listopada 2011
Jak się nie dać zimie.
Ciocia Cherris jest teraz bardzo zapracowana. Pracuję od "grubo przed świtem" do "mocno po zmierzchu". Dziś zmarzłam pieruńsko rano czekając na autobus i pomyślałam sobie, że tak to nie będzie, i trzeba sobie wydumać, jak się nie dać zimie. I co? Nie wymyśliłam? JA nie wymyśliłam? Wolne żarty. Oto sprzedaję mój wydumany patent, więc proszę o chwilę uwagi. Tuż przed wyjściem z pracy zrobiłam sobie w kubku-termosie gorącą herbatę z imbirem i cytryną, zakręciłam i pogrzałam na przystanek. W oczekiwaniu na autobus popijałam sobie gorącą herbatkę i zimno nie miało prawa nawet cmoknąć mnie w nos. TA DAAAM! (tu proszę o fanfary)
Pozdrawiam
Cherris
Pozdrawiam
Cherris
niedziela, 23 października 2011
Historia jednego aniołka.
Był sobie mały aniołek, zupełnie niepozorny, bardzo podobny do całej reszty swojego rodzeństwa. Aniołek był zupełnie bez koloru, jeszcze nie mógł się zdecydować jaką chce mieć sukienkę, i jakie wstążeczki, ale nie można mu się dziwić, dopiero miał jeden dzień, a taka decyzja o kreacji jest przecież bardzo ważna. Nagle w jego zycie wkroczyła mała dziewczynka o imieniu Maja. Jej ciocia zajmowała się robieniem malutkich aniołków i Maja postanowiła poprosić ją o jeszcze jednego aniołka, w końcu takich cudów nad łóżkiem nigdy dość. Ciocia powiedziała, że Majka może sobie wybrać jednego aniołka i wtedy jej wzrok padł właśnie na niego... Maja radośnie chwyciła niewielką figurkę i krzyczała:
- Ciociu, ja koniecznie chcę tego aniołka, niech będzie i czerwony i różowy i po prostu śliczny! I jeszcze złote włosy... Ciociu, on będzie mój.
Ciocia oczywiście pomalowała aniołka, maznęla mu rożowe serducho w białe groszki, czerwoną sukieneczkę, złote włoski i nawet piegi mu namalowała. Aniołek wraz ze swoją nową towarzyszką pojechali zadowoleni do domu i mam nadzieję, że będą żyli długo i szczęśliwie.
Pozdrawiam
- ciocia Cherris
- Ciociu, ja koniecznie chcę tego aniołka, niech będzie i czerwony i różowy i po prostu śliczny! I jeszcze złote włosy... Ciociu, on będzie mój.
Ciocia oczywiście pomalowała aniołka, maznęla mu rożowe serducho w białe groszki, czerwoną sukieneczkę, złote włoski i nawet piegi mu namalowała. Aniołek wraz ze swoją nową towarzyszką pojechali zadowoleni do domu i mam nadzieję, że będą żyli długo i szczęśliwie.
![]() |
| Aniołek z masy solnej. Dynda sobie na tablicy. |
![]() | |
| A tu już z nową właścicielką, która niecierpliwiła się bardzo podczas robienia zdjęcia. |
Pozdrawiam
- ciocia Cherris
sobota, 15 października 2011
Nie na ostatnią chwilę. Aniołki z masy solnej.
Od dwóch, czy trzech tygodni zbierałam się do wylepienia i pomalowania małej gromadki anielskiej, która miała być prezentem na Dzień Nauczyciela. Pomysł był, tylko w realizacji ciągle coś wyskakiwało. A to, a śmo... i tak powolutku anielska ferajna się uzbierała, ale zupełnie saute.
W środę wczesnym wieczorem wracam z pracy, a w drzwiach wita mnie Młoda:
- Zrobiłaś te aniołki? Bo to na jutro.
- Młoda, dzień nauczyciela jest w piątek.
- Ale u nas w szkole obchodzimy jutro, bo w piątek wolne.
I tu następuje akcja właściwa, którą można nazwać "Bordello! Bum! Bum!" Przedstawiam Wam wyniki akcji wielkiego malowania. Wyrobiłam się i nawet przed pracą się zdrzemnęłam 4 godziny. I'm Hero!
Zdjęcia są takie a nie inne, bo Młoda robiła je telefonem tuż przed wyjściem do szkoły.
A oto nauczyciele klasy tanecznej VII LO:
Pozdrawiam serdecznie i weekendowo
- Cherris
W środę wczesnym wieczorem wracam z pracy, a w drzwiach wita mnie Młoda:
- Zrobiłaś te aniołki? Bo to na jutro.
- Młoda, dzień nauczyciela jest w piątek.
- Ale u nas w szkole obchodzimy jutro, bo w piątek wolne.
I tu następuje akcja właściwa, którą można nazwać "Bordello! Bum! Bum!" Przedstawiam Wam wyniki akcji wielkiego malowania. Wyrobiłam się i nawet przed pracą się zdrzemnęłam 4 godziny. I'm Hero!
Zdjęcia są takie a nie inne, bo Młoda robiła je telefonem tuż przed wyjściem do szkoły.
A oto nauczyciele klasy tanecznej VII LO:
![]() |
| Aniołek z masy solnej z włosami z sizalu. |
![]() |
| Aniołek ksiądz. |
![]() |
| Aniołek z masy solnej, baletnica. |
![]() | |
| Aniołek chłopiec z masy solnej, z piłką, dla pani od W-Fu. |
Pozdrawiam serdecznie i weekendowo
- Cherris
niedziela, 2 października 2011
Poddaj się jeszcze raz!
Przepycha się Daruśka z wujkiem, Panem Ka. Nijak nie może go zepchnąć z łóżka i krzyczy:
- Wujku! Poddaj się!
Pan Ka na to:
- Nie poddam się i zaraz Cię zjem! Omnomomom.
Daria ripostuje:
- To poddaj się jeszcze raz!
Jak ja lubię dzieciaki, a zwłaszcza takie do lubienia. miliony tekstów na godzinę, a z każdego boki rwać.
- Babciu, bądź grzeczną dziewczynką i daj rączkę.
I weź po takim tekście się pozbieraj z podłogi.
To taki krótki przerywnik długiej ciszy blogowej. Dziś przede mną festyn i skręcanie zwierzaków z baloników. I znów będzie:
- Ja chcem kotka.
Skręcam cos kotopodobnego.
- To nie jest kotek!
- Jest, jest, tylko potrzebuje dużo miłości, by być ładniejszym.
-Aha. (Dziecko tuli balonik.) Będę Cię kochać, jak mama tatę.
Dobrej niedzieli wszystkim życzę.
Adios kompanieros.
- balonikowa Cherris
I jeszcze do posłuchania piosenka o trzech żółwiach. :)
- Wujku! Poddaj się!
Pan Ka na to:
- Nie poddam się i zaraz Cię zjem! Omnomomom.
Daria ripostuje:
- To poddaj się jeszcze raz!
Jak ja lubię dzieciaki, a zwłaszcza takie do lubienia. miliony tekstów na godzinę, a z każdego boki rwać.
- Babciu, bądź grzeczną dziewczynką i daj rączkę.
I weź po takim tekście się pozbieraj z podłogi.
To taki krótki przerywnik długiej ciszy blogowej. Dziś przede mną festyn i skręcanie zwierzaków z baloników. I znów będzie:
- Ja chcem kotka.
Skręcam cos kotopodobnego.
- To nie jest kotek!
- Jest, jest, tylko potrzebuje dużo miłości, by być ładniejszym.
-Aha. (Dziecko tuli balonik.) Będę Cię kochać, jak mama tatę.
Dobrej niedzieli wszystkim życzę.
Adios kompanieros.
- balonikowa Cherris
I jeszcze do posłuchania piosenka o trzech żółwiach. :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















